AWL


W 2014 roku na świecie pełno było niespodzianek. Niewiele osób się spodziewało, że Ebola zacznie szaleć w Afryce, Rosja zajmie Krym, a chwilę później rozpęta się wojna we wschodniej Ukrainie, wybuchnie kolejna wojna pomiędzy Izraelem a Palestyną, nastąpi ekspansja Państwa Islamskiego, cena baryłki ropy poszybuje w dół, Szkoci zechcą wystąpić z Unii, czy też że Polska zostanie mistrzem świata w siatkówce. A dotychczasowy premier Polski został królem Unii Europejskiej.

Z drugiej strony, w 2014 roku wiele rzeczy odbyło się zgodnie z planem. Korea Północna jak zwykle testuje cierpliwość społeczności międzynarodowej wybrykami swojego wodza, zimowa olimpiada i mistrzostwa świata w piłce nożnej odbyły się zgodnie z planem, zima uderzyła w marcu, a Jan Paweł II został kanonizowany. No i wyszła kolejna część serii Call of Duty.

Kolejne tytułu z serii Call of Duty chyba zawsze już będę traktować jak nieco przygłupiego kuzyna lub ubogą krewną. Wiem, że dostanę przyzwoitą strzelankę pełną akcji, ale nie arcydzieło. Typowego, przyzwoitego średniaka, który raczej niczym nie zaskoczy, ale kilka godzin frajdy da. Lepszy diabeł, którego znamy, prawda?

Od pewnego czasu na wydawcę, Activision, lecą gromy za taśmowe produkowanie gier z serii, wyznaczanie zbyt krótkich terminów studiom na stworzenie kompletnej i gotowej gry. Dwa lata dla Infinity Ward na stworzenie Ghosts to było zbyt mało. Gra była nie do końca dopracowana, dopieszczając ją można było wyciągnąć z gry więcej.

Co nowego i dobrego

Sledgehammer Games dostało aż trzy lata na stworzenie swojej własnej, nowej części Call of Duty. Tak, Advanced Warfare jest kolejną już próbą restartu serii i kolejną próbą pokazania wojny przyszłości. Akcja Black Ops II miała miejsce w 2025 r., Ghosts w 2017 r., a Advanced Warfare przeniesie nas jeszcze dalej w przyszłość, do 2054 r.

Tutaj mamy pierwszą miłą niespodziankę. Pole walki zmieniło się zupełnie: żołnierze wyposażeni są w bojowe egzoszkielety, pozwalające im na skuteczniejsze przemieszczanie się  i dając wyjątkową siłę. Standardowym wyposażeniem są granaty z ładunkiem elektromagnetycznym czy pozwalające na cyfrowe oznakowanie przeciwników. Najpowszechniejszym rodzajem broni nadal są karabiny na amunicję prochową, ale będziemy mogli spróbować karabinu laserowego, strzelby wykorzystującej energię kinetyczną zamiast śrutu czy karabinu snajperskiego będącego przenośnym railgunem. Dojdzie do tego jeszcze kilka dodatkowych bajerów, jak taktyczne maskowanie lub odrzutowe skoki (dostępne w zależności od aktualnego modelu egzoszkieletu), drony czy celowniki cyfrowo oznaczające przeciwników.

Z mojej strony brawa dla twórców za tak oryginalny pomysł i namacalną wizję walki w przyszłości. Już po dwóch misjach, przyzwyczajony do nowych technologii, nie wyobrażałem sobie tradycyjnego celowania przez muszkę i szczerbinę, tylko szukałem broni z cyfrowym celownikiem target enhancer. Poczułem się jak żołnierz przyszłości. Szybszy, lepszy, bardziej zabójczy. Ale też uzależniony od najnowszych technologii.

AWB
Cztery pory roku według Activision.

Konflikty w drugiej połowie XXI wieku też będą inne niż dziś. Wojen nie toczą państwa – zadanie to zostało zlecone prywatnym korporacjom. Kto wie, czy za kilkadziesiąt lat faktycznie zamiast wysyłać własne wojska rządy wynajmować będą organizacje jak Blackwater? W Advanced Warfare naszym pracodawcą przez sporą część kampanii będzie korporacja Atlas – zwalczająca organizacje terrorystyczne, odpowiadająca za zapewnienie bezpieczeństwa na szlakach tranzytowych czy w ważnych punktach infrastruktury. Atlas jednocześnie dysponuje najnowocześniejszym sprzętem i technologiami. Na czele tej korporacji stoi Johnathan Irons, w którego wciela się sam Kevin Spacey. Postać wybitnie wzorowana jest na Franku Underwoodzie z serialu House of Cards, chociaż do oryginału jej daleko.

Co starego i średniego

Nawet nie próbowano zmieniać schematu rozgrywki. Tak, znowu idziemy jak po sznurki przez kilkanaście misji i wystrzelamy hordy wrogów. Gra nas ładnie prowadzi za rączkę, nie ma szans abyśmy gdzieś po drodze się zgubili, ba, nawet nie będziemy mieli zbytnio szansy porozglądać się po bocznych uliczkach. Masz iść do przodu, bez marudzenia i dyskusji. Do przodu i strzelać do wrogów – ci zaś, jak zwykle, do bystrzaków należeć nie będą i grzecznie pakować będą się pod lufy karabinu. Czasem, kiedy nie trzeba strzelać, gra podpowie Ci, jakie klawisze nacisnąć, aby zasztyletować wroga albo włamać się do komputera.

Znowu też pobujamy się po świecie. Większość misji będzie jednak w miastach, bo tam będą miały miejsce konflikty przyszłości przedstawione w kampanii Advanced Warfare. Kilka lokalizacji było naprawdę dobrych – wyspa Santorini czy opuszczone Detroit.

Twórcy posilili się na próby urozmaicenia rozgrywki, starając się, aby nie każda misja była tylko i wyłącznie strzelaniną. Na początku cieszyłem się, że jest nawet misja składankowa, ale po chwili zastanowienia się i przypomnienia sobie Dishonored lub Thief, doszedłem do wniosku, że była to raczej parodia lub nieumiejętne naśladownictwo. Misja, w której lecimy nowoczesnym myśliwcem? Porażka. W ogóle nie było czuć, ze lecimy odrzutowcem, a raczej powolnym helikopterem. Battlefield 3 był pod tym względem o wiele lepszy. Tylko misje z wykorzystaniem pancerzy wspomaganych były prawdziwie przyjemnym urozmaiceniem. Ale pamiętajmy – ogólnie sama walka przyszłości w Advanced Warfare jest w pewien sposób nową jakością, inną rozrywką w stosunku do poprzednich części serii Call of Duty.

AWC
W wolnym tłumaczeniu: „Dół teraz!”

Po staremu też podczas gry towarzyszyć będzie nam kilku towarzyszy z oddziału. Eks-agentka Specnazu? Tego nie było. Komandos, który z pochodzenia chyba jest Szkotem i przez kilka misji będzie naszym przewodnikiem? Po raz kolejny wykorzystano motyw sprawdzony już w serii.

A co poszło nie tak

Sledgehamer Games zarzekało się, że silnik gry w praktyce napisało od nowa. Być może. Skoku jakościowego jednak nie widzę, Advanced Warfare nadal mocno odstaje od gier na ostatnich wersjach silników Frostbite lub CryEngine. Zaimplementowano kilka dodatkowych efektów – głębię pola widzenia, rozszczepienie światła i tym podobne bajery, agrę nawet udało mi się odpalić  na najwyższych detalach bez spadków płynności.

Ale.

Udało się to dopiero po zainstalowaniu którejś-to-z-kolei aktualizacji. Zmiana którejkolwiek z ustawień grafiki skutkuje koniecznością załadowania poziomu od zera. A te ładują się niemiłosiernie długo. Poza tym, widzę, że z każdą kolejną częścią Call of Duty wymagania sprzętowe rosną diametralnie, a jakość grafiki, jeśli jest już odrobinę lepsza, to nie w sposób proporcjonalny do wymagań sprzętowych.

AWD
Egzoszkielety są fajne i przydatne

W grze też napotkałem parę drobniejszych, irytujących błędów – jak okazjonalne zawieszanie się gry (zabicie procesu w menadżerze zadań i odpalenie gry od nowa to jedyne wyjście, znowu trzeba męczyć się z długo ładującymi się poziomami), czy też modele wrogów, które zamiast paść grzecznie na ziemię po dostaniu kulki w głowę stawały wryte jak słup soli.

Werdykt: No cóż… jest na pewno lepiej, niż to było z Call of Duty: Ghosts. Świetna walka w drugiej połowie XXI wieku, klimat przyszłości i kampania pełna akcji są jedynymi, ale bardzo mocnymi zaletami tej gry. Reszta? Typowo po średniemu jak to bywa z serią Call of Duty. I tak zagracie w kolejną część.

Ocena: 4-/5

Call of Duty: Advanced Warfare

stworzone przez Sledgehammer Games

data premiery PC: 4 listopada 2014 r.

czas ukończenia gry: ok. 6 godzin.

Wymagania sprzętowe (minimalne):

System operacyjny Windows 7 lub nowszy, 64 bit
CPU Intel Core i3 530 2,93 GHz lub Phenom II x4 810 2,6 GHz (minimum 4 wątki logiczne)
Pamięć RAM 6 GB
HDD 55 GB
GPU Nvidia GeForce GTX 450 lub Radeon 5870, 1 GB pamięci.

0 thoughts on “Call of Duty: Advanced Warfare

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *