Lepsza grafika! Część 2 procesu ulepszania komputera


Na wysłużonym Radeonie 6870 spokojnie mogłem grać w praktycznie wszystkie gry na wysokich ustawieniach. Bez problemu połykał on Battlefielda, Crysisa, praktycznie wszystkie gry na silniku Unreal Engine 3 i co tam jeszcze wpadło na dysk. Może nie zawsze udawało się osiągnąć mityczne 60 klatek na sekundę, często musiałem wyłączyć wygładzanie krawędzi, ale dawał radę zapewnić płynność w grach w maksymalnej rozdzielczości mojego monitora przy wysokiej jakości tekstur i efektów i maksymalnym filtrowaniu antyizotropowym. Dopiero Ryse: Son of Rome był w stanie zajechać kartę i sprawić, że momentami dostawała zadyszki.

Chociaż na liście gier do przejścia mam sporo pozycji, które wcale nie mają wygórowanych wymagań, to jednak nadchodzi kilka wielkich hitów, z którymi karta mogłaby mieć problem. Trzecia część Wiedźmina. Nowy Batman: Arkham Knight. GTA V. I pewnie parę innych pozycji.

Rdzeniem Radeona 6870 jest Barts XT, ponad czteroipółletni GPU. Trochę stary i ma prawo nie dawać rady z najnowszymi tytułami. Akurat wchodzi nowa generacja GeForce’ów, więc może nadejść pora na zakupy w dobrych cenach (Cóż, ultrawydajny GTX 980 jest poza budżetem, niesamowicie wydajny GTX 970, nawet pomimo kontrowersji z prędkością pamięci, jest trochę drogi, a GTX 960 okazał się mało wydajny).

280XB

Konkurencyjny Radeon oferuje wydajne, ale prądożerne karty w serii R9. Niech będzie. Ceny przystępne, można dostać używane karty w jeszcze lepszych cenach (6870 pracuje u mnie ponad 3 lata bez problemów, więc nie widzę ryzyka). R9 290X? Najlepszy, ale trochę drogi. R9 290? Wydaje się najlepszy w kontekście moc/cena, ale procesor Intel Core i3 może być czasami wąskim gardłem, mimo, że karta zapewni osiągi ponad moje wymagania. R9 285? Dziwna konstrukcja, trochę lepsza od R9 280, ale zdecydowanie słabsza od R9 280X. R9 280X? To chyba najlepszy wybór. Świetna wydajność, niska cena. Powinna zapewnić świetną wydajność, wystarczającą na moje potrzeby. A kilka stów różnicy do R9 290, które zostanie mi w kieszeni, wydam na różne inne przyjemności. R9 280? Całkowicie zapomniany przez całkiem popularnego R9 280X. R9 270X? Ten model może być już zbyt słaby.

Padło definitywnie na R9 280X, więc zacząłem polowanie i poszukiwanie. Po kilku minimalnie przegranych aukcjach przed świętami rozszerzyłem poszukiwania o model 7970 GHz (R9 280X jest tak naprawdę odświeżonym modelem rdzenia poprzedniej generacji). Po miesiącu poszukiwań i walk udało się. R9 280X produkcji VTX3D, rzekomo prawie nówka, co prawda bez gwarancji, za trochę ponad pięćset złotych. Biorę! Na papierze powinna zapewnić ponad dwukrotnie wyższą wydajność od poprzednika.

Karta doszła szybko i sprawnie. Pierwsze wrażenie: karta jest wielka. Poprzednik – był modelem Windforce od Gigabyte’a. Kilka lat temu karty o długości prawie 30 cm były olbrzymie. Dzisiaj to standard w segmencie mid-high GPU. Radeon R9 280X od VTX 3D jest olbrzymi. Masywny radiator, czarna obudowa, dwa duże wentylatory, pełny backplate – ta karta robi wrażenie.280Xc

Bierzemy się do roboty – podłączam kartę. 600W zasilacz Corsair ma akurat wystarczającą liczbę dodatkowych złącz zasilających, aby odpalić kartę. Podłączamy, przykręcamy, zamykamy, odpalamy komputer. Włącza się, w Windowsie ekran miga parę razy podczas instalacji sterowników i… działa! Jednak podwyższone ciśnienie związane z kupowaniem rzeczy w okazyjnej cenie na allegro zawsze pozostanie.

I w tym momencie zdałem sobie sprawę z pewnego paradoksu. Przecież niedawno ukończyłem wszystkie gry, które mogłyby wykorzystać potencjał tej karty. Kolejne na liście są Brothers: A Tale of Two Sons i Valiant Hearts: The Great War. Przygodówki z piękną, ale prostą oprawą graficzną.

Odpaliłem jeszcze raz Ryse. Gra uruchomiła się w jeszcze wyższych ustawieniach grafiki, a liczba klatek skoczyła z poziomu 20-25 do 50-60.

Karta robi robotę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *