O Pasztunach i pasztunwali


Ostatnia, krótka seria wpisów dotyczących Pakistanu. Postarałem się zebrać swoje zapiski z co ciekawszych rozmów przeprowadzanych w Pakistanie. Co jak co, ale parę ciekawych rzeczy się dowiedziałem.

Skąd pochodzą Pasztuni

Historię tę opowiedział mi Quaisar, mój host w Peshawarze, podczas jednego z długich wieczorów spędzonych na rozmowach o Pakistanie.

Jesteśmy potomkami jednego z plemion starożytnego Izraela.

Setki lat temu królestwo Izraela zostało podbite przez Babilon, a dziesięć plemion Izraela, które tworzyło to królestwo dostało się do niewoli Babilonu (tak tylko przypominając, starożytny Izrael podzielił się na królestwo północne – Izrael, w którym żyło 10 plemion Izraela i królestwo południowe – Judę, w której żyły pozostałe 2 plemiona; Juda została w późniejszym okresie również podbita przez Babilon, a okres licznych wysiedleń znany jest nam z Biblii jako niewola babilońska. Co stało się z 10 plemionami północnego Izraela – do końca nie wiadomo).

Nie wszyscy godzili się na los niewolnika pod jarzmem babilońskich władców. Część Żydów z dawnego Izreala zdecydowało się na brawurową ucieczkę na wschód, w wysokie i niedostępne góry. Władcy Babilonu nawet nie próbowali ich ścigać, bo wiedzieli, że pośród ośnieżonych szczytów i stromych górskich zboczy uciekinierów czeka tylko głód, chłód i niechybna śmierć. Byli w wielkim błędzie, bo uciekinierzy z jednego z plemion byli ludźmi hardymi i nieobawiającymi się przeciwności losu. Byli potomkami dzisiejszych Pasztunów.

Islam przywędrował do Pasztunów razem z Abdurem Rashidem, uważanym za jednego z ojców narodu pasztuńskiego. Na wieść o narodzinach Islamu udał się na Półwysep Arabski, gdzie poznał Mahometa  i przyjął nową religię. Przez wiele lat towarzyszył Mahometowi podczas jego wędrówek i zasłużył się jako wybitny dowódca wojskowy, dzięki któremu wojska Mahometa odniosły liczne zwycięstwa podczas wielu walk z niewiernymi na Półwyspie Arabskim. Gdy zbliżał się jego czas, Rashid wrócił w rodzinne strony, gdzie przekazał swojemu ludowi słowa Mahometa i przekonał ich do przejścia na Islam. Rashid miał zostać pochowany na górze Takht-e-Sulaiman, zwanej górą Salomona.

Pasztunwali

Przez wiele wieków podstawowym zbiorem zasad postępowania Pasztunów był kodeks honorowy pasztunwali, zbiór świętych zasad, ważniejszych niż jakiekolwiek prawo pisane, kodeksy czy ustawy. To podstawowe prawo Pasztunów na terenach plemiennych administrowanych federalnie, gdzie nie sięga aparat władzy Pakistanu (a wcześniej władz brytyjskich). Układ jest prosty – terytoria te są integralną częścią państwa, zamieszkujące je plemiona obowiązane są nie dokonywać napadów ani innych nieprzyjemności na drogach krajowych przecinających te terytoria, a w zamian zamieszkujące je plemiona cieszą się całkowitą autonomią w zapewnianiu bezpieczeństwa swoim mieszkańcom i wymierzaniem sprawiedliwości. Nie ma tutaj pakistańskich wojskowych, jest tylko policja plemienna. Ewentualne spory są rozpatrywane na jirga, zebraniach sądów plemiennych, które rozstrzygają znakomitą większość lokalnych. Chociaż wydaje się to niesamowite, terytoria te są jednymi z bezpieczniejszych w całym kraju, a liczba przestępstw jest podobno o wiele niższa niż w innych częściach Pakistanu.

Pasztunwali to kodeks honorowy i w całości opiera się na słowie honoru, rzecz nie do zrozumienia dla typowego Europejczyka. Jedną z podstawowych zasad jest prawo gościa o charakterze absolutnym. To jak znane nam powiedzenie gość w dom, bóg w dom, tyle, że do kwadratu. Kwestią honorową dla Pasztunów jest przyjąć do swojego domu w gościnę napotkanego wędrowca, zapewnić mu jedzenie, nocleg i bezpieczeństwo. Pasztuni mieszkają w wysokich i niedostępnych górach, doskonale wiedzieli, jak niebezpieczna i wycieńczająca jest wędrówka przez ich górski dom – pamięć o tym, że sami przebyli tę drogę kilkaset lat temu jest wiecznie żywa. Nikt nigdy nie pyta, kim jest przybysz. Czy jest to strudzony podróżnik, kupiec, czy bandyta uciekający przed wymiarem – nie ma to znaczenia. Jest gościem i w Pasztuńskim domu zawsze może się czuć bezpieczny. Prośba o schronienie nigdy nie spotka się z odmową, a atak na gościa jest równoznaczny z atakiem na gospodarza i jego dom.

Ważnym elementem Pasztunwali jest pojęcie zemsty rodowej. Morderstwo zawsze miało być ukarane śmiercią winnego, który wyrok to wykonać ma rodzina ofiary. Jeśli niemożliwe jest ukaranie mordercy, karę należało wykonać na najbliższym męskim krewnym sprawcy.

Quaisar, ale jak to tak, żadnej możliwości naprawienia wyrządzonego zła, żadnej możliwości przeprosin i odkupienia winy?

Morderca mógł uniknąć śmierci. Musiał udać się samotnie do domu rodziny ofiary, złożyć cała swoją broń i poddać się bezwarunkowo.

I co dalej, miał czekać na śmierć z ręki rodziny pokrzywdzonego?

Niekoniecznie. Jeśli już do tego doszło, zazwyczaj puszczano taką osobę wolno.

To w czym problem?  Po co ścigać i zabijać sprawcę, skoro może poddać się i przyznać do winy.

Widzisz, to nie takie proste. Mężczyzna, który kogoś zamordował nie miał innego wyjścia niż uciekać i ukrywać się w wysokich górach. Poddając się rodzinie sprawcy, chociaż zachowywał życie, tracił swój honor, stawał się też czarną owcą w rodzinie, plamą na jej historii. Stawał się nikim w społeczności Pasztunów. To los gorszy niż śmierć. A przynajmniej był, w czasach, gdy słowo honoru miało najwyższą wartość i było bezwarunkowo przestrzegane. Dzisiaj jest już inaczej.

Następne zapiski z rozmów z Pakistanu o religii.

fot. z galleryhip.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *