ZEA i Oman.


Po pewnej przerwie (bo wakacje, bo egzaminy, bo praca i parę innych wymówek) wracamy do wpisów z relacjami z różnych zakątków świata. Państwa arabskie ostatnimi czasy często pojawiają się w mediach, pomyślałem: może warto co nieco przybliżyć ich obraz z praktyczniejszego punktu widzenia podróżnika amatora. Miałem okazję odwiedzić dwa spośród państw półwyspu.

Zjednoczone Emiraty Arabskie, czyli symbol bogactwa i dynamicznego rozwoju napędzanego wydobyciem ropy naftowej oraz Oman, czyli znane nam wszystkim z gry w państwa i miasta jedyne państwo, którego nazwa zaczyna się na literę O.

Zarówno Oman, jak i Zjednoczone Emiraty Arabskie odwiedziłem niejako przy okazji wyprawy do Pakistanu. Na dwa państwa miałem zaledwie kilka dni, więc jest oczywiste, że mogłem zobaczyć jedynie ułamek tego, co mają do zaoferowania. Zajrzałem jeszcze raz do swoich rezerwacji lotów – podczas podróży do i z Pakistanu miałem łącznie 65 godzin na zwiedzenie dwóch krajów. To daje niecałe 3 dni – chciałem w maksymalnym stopniu wykorzystać ten czas i wyciągnąć tyle, ile się da z krótkiej wizyty na Półwyspie Arabskim. Dwa państwa, trzy miasta, około 500 km w drodze.

Trzy dni i jeden nocleg, bo sen jest dla słabych, a co zobaczę, to moje. I kolejne pieczątki w paszporcie na pamiątkę.

W następnych wpisach przeczytacie trochę o Zjednoczonych Emiratach Arabskich, o Dubaju, o Sharjah, o Omanie i Maskacie, a także parę praktycznych wskazówek, jeśli rozważacie podróż w tamte rejony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *