Mauretania – informacje praktyczne. Część pierwsza|

Dzisiaj – garść porad dotyczących Mauretanii (pełna nazwa kraju to Islamska Republika Mauretanii). Część pierwsza: podstawy – wizy, podróżowanie po kraju czy noclegi.

Wjazd do kraju

Główna droga w Mauretanii biegnie z północy od strony Sahary Zachodniej przez stolicę – Nawakszut dalej na południe w stronę Senegalu. Dwa najważniejsze przejścia graniczne to mauretańsko-marokańskie przejście w okolicach Guergerat (Sahara Zachodnia) i mauretańsko-senegalskie przez rzekę Senegal przy Rosso (Mauretania). Jadąc od północy, po wjechaniu do Mauretanii wjeżdżamy do prawdziwej Afryki.

Granica z Algierią i Mali są obecnie zamknięte. Stan taki potrwa najprawdopodobniej do czasu uspokojenia sytuacji związanej z działalnością terrorystyczną w przygranicznych rejonach i poprawy stosunków Mauretanii z Algierią i Mali.

Po przekroczeniu granicy nie zdziwcie się, jeżeli wasz roaming przestanie działać – warto zaopatrzyć się w lokalną kartę sim (bez formalności, doładowania dokupuje się w formie zdrapek).

Wizy

Mauretańska wiza jest absurdalnie droga i jest ewidentnym sposobem na łupienie turystów i podróżnych jadących do Senegalu  w celu wspomożenia krajowego budżetu. Jest kilka możliwości jej uzyskania: (uwaga: ze względu na zawiłości polityczne, sytuacja może ulegać zmianie, informacja aktualna wg stanu na grudzień 2015):

W Europie: w Polsce nie ma mauretańskiej ambasady. Najbliższą placówką przypisaną dla obywateli polskich jest ambasada w Berlinie. Aby zdobyć wizę trzeba złożyć paszport wraz z jego kserokopią, dwa paszportowe zdjęcia i wypełniony wniosek (w języku francuskim i arabskim, dla ułatwienia; wniosek dostępny jest tutaj). Wizę dostaniemy za skromną opłatą haraczu w wysokości 160 EUR. Jest to jedna z najdroższych wiz na świecie, droższa nawet niż do USA. Jeśli szczęśliwie jestesmy obywatelem jednego z państw Wspólnoty Gospodarczej Państw Afryki Zachodniej cena spada o połowę.

W Maroku: istnieje możliwość wyrobienia wizy w konsulacie Mauretanii w stolicy Maroka, Rabacie. Wymogi formalne są takie same jak w przypadku wyrabiania wizy w Berlinie, tylko cena niższa – 93 EUR (obowiązuje zniżka dla obywateli państw Afryki Zachodniej). Wyrobienie trwa jeden dzień. Jest to najlepsza opcja dla osób podróżujących z północy Maroka do Mauretanii.

Na granicy: wizę można też wyrobić na jednym z przejść granicznych – z Marokiem (Saharą Zachodnią), Senegalem, a także na lotnisku w Nawakszucie. Wiza jest wyrabiana od ręki – pogranicznicy wprowadzają dane z paszportu do systemu, robią nam zdjęcie i dostajemy ładną wizę do paszportu. Koszt – 120 EUR, formalności zajmują mniej niż 15 minut. Płatność tylko gotówką, na szczęście nie trzeba dawać żadnych łapówek ani tłumaczyć się z celu podróży i świecić oczami. Niewątpliwą zaletą jest łatwość i szybkość jej uzyskania.

Język

Ojczysty – arabski oraz miejscami języki lokalnych plemion. Powszechnym językiem obcym jest francuski. Znajomość angielskiego jest marginalna. Warto opanować podstawy francuskiego lub arabskiego, uwierzcie, będzie łatwiej.

Pieniądze

Jednym słowem: tylko gotówka. Na granicy stawiamy się z zapasem euro na wymianę.

Obowiązującą walutą w kraju jest mauretańska ouguiya (MRO). Walutę najlepiej wymienić u cinkciarzy przy granicy, oferują najlepszy kurs (wymieniałem po kursie 1 EUR=370 MRO). Poza tym walutę można niekiedy wymienić w bankach, kantorach lub punktach, które po prostu w ramach swojej działalności dodatkowo wymieniają waluty. Generalna zasada jest taka, że im dalej od granicy, tym kurs gorszy (w Atarze najlepszy wynegocjowany kurs to było 1 EUR=350 MRO).

O kartach płatniczych i kredytowych lepiej zapomnieć. Nie znalazłem żadnego miejsca, w którym mogłem zapłacić kartą. W większych miastach (Nawazibu, Nawakszut, Atar) są bankomaty – akceptują tylko karty Visa (karty MasterCard są automatycznie odrzucane, warto zaopatrzyć się w awaryjną kartę Visa). Nie zawsze też honorowane karty polskich banków, może zdarzyć się, że trzeba będzie pielgrzymować od bankomatu do bankomatu, licząc na szczęście.

Komunikacja

a) tanie linie lotnicze w obrębie kraju: nie występuje.

b) koleje: w kraju jest jedna linia kolejowa, biegnąca z Nawazibu na wybrzeżu, dalej wzdłuż granicy z Marokiem (Saharą Zachodnią) do Choum i dalej na południe do kopalni rud żelaza w Zouerat. Co najmniej raz dziennie kursuje jeden pociąg w każdą stronę. Podróż kilkukilometrowym pociągiem ciągnącym rudę żelaza przez całą trasę to kilkanaście godzin jazdy. Na końcu składu zawsze przyczepiany jest jeden wago pasażerski, w którym jest dość tłoczno (przypomniały mi się pakistańskie pociągi). Jesli będzie miejsce można podróżować po ludzku, w gorącu i ścisku w wagonie pasażerskim (bilet kupowany u konduktora kosztuje 1.500 MRO, przy braku miejsce – kto da więcej), albo w wagonie towarowym (za darmo, ale nie ma wi-fi).

Godziny kursowania pociągu są zmienne. Pociąg będzie, jak przyjedzie, mawiają Mauretańczycy.

c) autobusy: busiki i marszrutki kursują na trasach Nawazibu-Nawakszut-Rosso i dalej do Dakaru, a także na trasie Nawakszut-Atar.

d) taksówki: jak w Maroku. Albo płacimy sami za kurs, albo czekamy, aż taksówka zapełni się pasażerami. Taksówki kursują po miastach, ale też na dłuższych trasach.

e) autostop: podobno można.

f) wynajem samochodu: w większych miastach jest taka możliwość.

Noclegi i jedzenie

W Mauretanii część noclegów organizowałem za pomocą Couchsurfingu (baza hostów jest jednak skromna), dwie noce spędziłem w wagonie towarowym i spałem w berberyjskich namiotach na pustyni. W większych i mniejszych miastach znajdziemy auberge – coś pomiędzy hostelem a schroniskiem. Nie ma potrzeby rezerwowania noclegów, bo dostęp do internetu w tym kraju nie jest powszechny i miejsce zawsze powinno się znaleźć. Można tez podpytać miejscowych, czy nie przenocują cię za skromną opłatą.

W miastach i miasteczkach bez problemu zaopatrzymy się w podstawowy prowiant w małych sklepikach (ceny są zazwyczaj negocjowalne). Narodowym daniem Mauretanii jest thieboudienne – ryż z warzywami, rybą i sosem, który je się wspólnie z jednej miski. Poza tym na wybrzeżu warto spróbować świeżych i przepysznych ryb. Jadąc wgłąb pustyni mamy szansę załapać się na świeżo suszone daktyle i mięso z wielbłąda.

Przestroga dla wegetarian – mauretańska dieta jest bogata w mięso (ryb i czworonogów). Na pustyni o warzywa i dania wegetariańskie może być ciężko.

W następnym wpisie część druga poradnika: kontrole drogowe i papiery niezbędne w drodze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *