Pocztówka z Afryki 5: Portrety mieszkańców Pustyni |

Podczas wycieczki do Afryki miałem po raz pierwszy okazję przetestować w warunkach bojowych swoją pierwszą w życiu lustrzankę – Sony A58 z kitowym obiektywem 18-55 mm. W przypadku wyboru producenta aparatów każdy ma swojego faworyta, i zapewne sporo racji mają nikoniarze  albo canoniarze kierując się swoimi wyborami. Z Sony miałem dotychczas same pozytywne doświadczenia, więc wybór padł na nich. Tak, oczywiście, jest multum lepszych modeli od A58, ale nowy egzemplarz tego modelu był akurat najtańszy. Tak, są lepsze obiektywy od standardowego kit’a, ale ten był w zestawie i nie żal go było zabierać na pustynię ani w wysokie góry.

W drodze do Ad-Dakli udało mi się spotkać kilku mieszkańców  Sahary Zachodniej, którzy zgodzili się zapozować do zdjęć.

Mężczyzna z Boujdour

Spotkaliśmy się podczas postoju na stacji pod Boujdoru (kilka godzin drogi od Ad-Dakhli). Pokazywał mi całą okolicę, mówiąc mieszanką hiszpańskiego i arabskiego. Patrz, tu jest pustynia. Patrz, tam jest pustynia. A w tamtym kierunku – też pustynia. O zobacz, dzikie osły. A tu kot, gato, strażnik tego miejsca. Wiecznie głodny!

Potem wyciągną starą hiszpańską monetę o nominale 1 peso. Mrużył oczy próbując zobaczyć co jest na awersie monety, widać zwrok już nie ten.

Franco czy Juan Carlos? – pytał.

Na monecie była podobizna hiszpańskiego króla, Juana Carlosa.

Juan Carlos?! – odpowiedział oburzony, siarczyście splunął na ziemię i schował monetę.

Czyżby jeden z niewielu mieszkańców, którzy tęsknili za starymi dobrymi czasami i hiszpańskim panowaniem?

DSC01394

Wariaci z Ad-Dakhli

Kiedy kąpaliśmy się w oceanie niedaleko granic miasta, nie musiało upłynąć wiele czasu, zanim ktoś przełamał barierę i zamiast tylko patrzeć się, jak ktoś się kąpie w grudniu, podszedł zagadać. Grupa chłopców, z których większość miała koszulki niemieckich klubów piłkarskich chciała dowiedzieć się wszystkiego o nas, przybyszach z daleka, przymierzyć okulary i czapki, zapozować do zdjęcia, które wysłałem im po powrocie e-mailem. Na do widzenia oczywiście nie zapomnieli o un dirham, monsieur. 

DSC01531

Dzieci z promenady

Odpoczywając przez chwilę po przyjeździe do miasta spotkaliśmy trójkę dzieciaków, z którymi podzieliliśmy się ostatnimi cukierkami, które zostały jeszcze z Polski. Zdjęcie dziewczynki to moja główna praca zgłoszona na tegoroczny konkurs World Photography Awards. Nie przeszedłem do finałów.

DSC01438

W następnym wpisie: Droga do Mauretanii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *