powyżej: w węglarce pociągu SNIM obowiązują stroje galowe


Pocztówka z Afryki 13: mauretańskie pociągi, część trzecia – praktyczny poradnik |

Dzisiaj – cztery praktyczne porady dla tych, którzy chcieliby kiedyś spróbować pojechać najdłuższym pociągiem świata.

1. Co ubrać

W pociągu będzie brudno. Wszędzie będzie pełno pyłu z resztek rudy żelaza, a wiatr będzie nawiewał non-stop piasek. Kiedy spróbujesz coś zjeść, za moment poczujesz piach między zębami, jeśli dobrze nie zapniesz plecaka – mieszanka pyłu i piasku będzie w najgłębszych zakamarkach bagaży.

Pierwsze primo: trzeba się ubrać w strój zakrywający całe ciało. Nie ma znaczenia, że świeci słońce i jest gorąco (wtedy najlepiej odziać się w coś przewiewnego, z cienkiego materiału) – długi rękaw i długie nogawki, tak, jak w podróż ubierają się miejscowi. Jeśli ubierzecie się w krótkie spodenki i podkoszulek, jakbyście w lipcu jechali na Mazury, gwarantuję, że po podróży będziecie wyglądać jak górnik po zakończeniu szychty w Halembie. Do tego czapka na głowę i okulary, aby chronić oczy przed piachem.

Drugie primo: jest syf. Może nie brud i obrzydlistwa, ale pełno wszystkobrudzącego pyłu. Załóżcie na siebie coś, czego nie będzie żal wyrzucić, jesli się nie dopierze. I obowiązkowo – coś czystego na zmianę. Bo brudni i umorusani do ludzi nie pójdziecie po podróży.

WP_000105
Wiem, że to zdjęcie już było, ale… po pierwszej podróży pociągiem naprawdę wyglądałem jak górnik po powrocie z szychty w Halembie. Na drogę powrotną, już mądrzejszy, założyłem chustę, kominiarkę, kaptur i okulary. Trochę pomogło.

Trzecie primo: na każdą temperaturę. W dzień będzie gorąco, w nocy chłodno. Polecam wielowarstwowy strój, w którym będziemy dorzucać dodatkową warstwę ubioru gdy po zachodzie słońca temperatura zacznie pikować w dół od 40 stopni (lub więcej) do kilku stopni Celsjusza. W grudniu komplet bielizna termiczna + lekka bluza z kapturem + lniana przewiewna koszula zdał egzamin. Gdy robiło się chłodniej, dorzucałem kolejną warstwę.

2. Co zabrać

Proste – to, co będzie nam potrzebne. O dokumentach, mapie i apteczce nie wspominam, bo to zabieramy zawsze.

Pierwsze primo: jedzenie i picie. Po drodze nie będzie żadnego przystanku, postoju ani przydrożnych handlarzy. Zawsze najlepiej mieć poczucie samowystarczalności, dlatego duża butelka wody, bułka i konserwa to minimum na podróż. Jeśli będziemy podróżować z innymi ludźmi i odważymy się przełamać bariery, zostaniemy uraczeni nie tylko pogawędką, ale herbatą i czymś do jedzenia. Nie częstujmy jednak obcych polskimi kabanosami. Nie i już.

Drugie primo: źródło światła. Nie ma prądu, w nocy będzie naprawdę ciemno. Bez źródła światła nie znajdziecie paluszków, które schowaliście gdzieś w głębi plecaka. Najwygodniejsze są latarki czołówki – będziemy mieć wolne ręce.

3. Jak spać

Pierwsze primo: na czym? Karimata albo alu-mata. Trzeba znaleźć najlepsze rozwiązanie pomiędzy komfortem (grubsza karimata) i mniejsza objętością bagażu (cienka alu-mata). W istocie, na twardym śpi się równie dobrze, co na miękkim, trzeba się tylko przyzwyczaić.

WP_000099
Możecie nie uwierzyć, ale na kamieniach można w miarę wygodnie spać. Gdy się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.

Drugie primo: pod czym? Niezbyt gruby śpiwór powinien zapewnić w miarę komfortowa temperaturę w nocy. Najważniejsze, żeby zabrać ze sobą coś, czym przykryjemy siebie i nasz bagaż w nocy przed brudem. Najlepiej, jeśli jeszcze ochroni to od wiatru. Idealnie sprawdzi się do tego stary tropik od namiotu, którego nie będzie żal, jeśli się pobrudzi lub podrze.

Trzecie primo: gdzie i jak? Gdzie popadnie. Jeśli będziemy jechać „tam” w stronę Zouerat, nie ma znaczenia, gdzie się położymy. Będzie wygodnie i płasko, trzeba się tylko przyzwyczaić do tego, że co kilkadziesiąt minut zostaniemy obudzeni gwałtownym szarpnięciem pociągu. Jadąc „z powrotem” na kupie rudy żelaza lepiej położyć się w w wagonie, w którym stopień nachylenia rudy żelaza w wagonie jest najniższy, najlepiej w przedniej części wagonu. Nie wazne w którą stronę, wygodnie nie będzie. Deal with it.

4. Czego nie robić

Jedyne primo: nie skakać z pociągu, jeśli tego wcześniej nie ćwiczyliście. Zwłaszcza przy granicy. Pisałem o tym wcześniej. Bezpieczny pociąg to podstawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *