powyżej: zamyślony Marokańczyk spacerujący po placu przed meczetem Koutoubia


Pocztówka z Afryki 15: Trzy oblicza Marrakeszu |

Marrakesz był dla nas jednocześnie bazą wypadową do Atlasu Wysokiego oraz ostatnim punktem na mapie wspólnej podróży. Ja miałem wyruszyć dalej na północ do Tangieru i Malagi w Hiszpanii, a Michał wracał stąd do Polski. Najładniejsze, najsłynniejsze miasto Maroka – nie można odpuścić.

Z jednej strony czaruje urokami starego miasta, z drugiej – momentami przytłacza nieustającymi próbami naciągnięcia niedoszłych przewodników.

Oblicze pierwsze: Medyna

Medyna to najstarsza część miasta. Na obszarze ponad 700 hektarów znajdziemy kramy, bazary i targowiska, ogrody, sklepy, meczety, rezydencje, place i pałace, szkoły i medresy, muzea, katakumby, ozdobne bramy, warsztaty rzemieślnicze, a wszystko to połączone labiryntem wąskich, krętych uliczek, pełnych zapachów owoców i przypraw, a także miejskiego gwaru.

Zagubić się w Marrakeszu? To jak najbardziej możliwe. Zdecydowanie jednak warto udać się wgłąb starego miasta przez labirynt uliczek, aby zobaczyć prawdziwą starą zabudowę i wszystko to, co nie jest oznaczone w przewodnikach, jak np. garbarnie czy berberyjskie apteki (można tam kupić wszystko z oleju arganowego w korzystnych cenach). Warto jednak dokładnie przestudiować mapę i zapamiętać najbardziej charakterystyczne miejsca, aby mieć punkt odniesienia i się nie pogubić.

Porada – nie idźcie do medyny, jeśli za kilka godzin macie wylot. Szkoda nerwów.

Oblicze drugie: naciągacze

Praktycznie każdy napotkany młodzieniec chętnie Ci pomoże. Cieszy się, że odwiedziłeś jego miasto, opowie o sobie, zapyta, skąd pochodzisz, jak może pomóc, gdzie zaprowadzić, czy masz gdzie spać. Albo czy nie jesteśmy głodni. On zna to miasto, zaprowadzi do fajnej, niedrogiej knajpki, albo taniego hostelu, jeśli jesteśmy zmęczeni.

Tylko gdy już dotrzemy na miejsce, okazuje się, że nie był to akt gościnności na miarę dobrego Samarytanina, tyko normalna usługa, za którą trzeba zapłacić.

Jeśli będziemy mieli szczęście, szybko zostaniemy zaprowadzeni na miejsce, a nasz przewodnik poprosi nas o jakieś drobne za pomoc i później grzecznie podziękuje. Ale to zdecydowana rzadkość.

Zazwyczaj pomoc będzie symboliczna lub żadna (szukając hostelu przewodnik sam się pogubił, aż sami znaleźliśmy właściwe; oczywiście chciał zapłaty), zapłata niewystarczająca (jak to określono, równowartość kilku euro za przespacerowanie z nami kawałka ulicy, this is nothing!).

Co bardziej bezczelni będą bardzo nachalni w swoim oferowaniu pomocy, a nawet pomimo usłyszenia, że damy sobie radę, nie dziękuję, i tak nie mam pieniędzy na koniec będą chcieli wszczynać bójki, jeśli im nie zapłacimy.

Słuchając opowieści moich znajomych, musiałem mieć wybitnego pecha, jakby wszyscy naciągacze uwzięli się właśnie na nas, bo żaden ze znajomych nie miał takich problemów.

Porada – przez miasto iść pewnie przez siebie i grzecznie odmawiać wszelkiej maści pomagierom.

Oblicze trzecie: nowy Marrakesz

Wystarczy wyjść kilkaset metrów poza obręb murów medyny i miasto zmienia się zupełnie. Szerokie, wielopasmowe ulice pełne samochodów, duże, zielone parki, drzewa pomarańczowe przy głównych alejach oraz nowoczesne budynki biurowe i  rządowe.

Porada – McDonald’s itp. należą do bardziej luksusowych miejsc, w których można zjeść w Maroku. Nie pod względem wystroju, ale cen.

DSC03303
Tak jest! Zdjęcie pod słońce! A w tle ruiny starego pałacu.
DSC03213
Tunele w mauzoleum pałacu el Badii
DSC03311
Na piechotę, rowerem, skuterem. Nie ma znaczenia jak wąska, ulica to ulica.
DSC03291
Souk. Kupisz tu wszystko. Co ciekawe, mało tutaj tandety.
DSC03294
Tradycyjna apteka, w której sprzedawane są wyłącznie lekarstwa i kosmetyki naturalnego pochodzenia.
DSC03288
Bajarz. Zanikający już tradycyjny symbol Maroka. Bajarze siadają na głównych placach miast i miasteczek, aby opowiadać swoje historie i legendy. Po kilku minutach jego opowieści zebrały całkiem pokaźny tłum słuchaczy.
DSC03269
Wejście do meczetu Koutoubia
DSC03249
Jakbyście jeszcze nie wiedzieli, gdzie mieszkają bociany w zimie – na murach pałacu el Badii.
DSC03318
Sklep z lampami.
DSC03297
Zagubić się w medynie łatwo, znaleźć powrotną drogę – to wyzwanie.
DSC03334
Hotel Imlichil o zachodzie słońca. Akurat przechodziłem.
DSC03331
O, i kwiatek.
DSC03348
McDonald’s, symbol wyrywania się krajów z trzeciej ligi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *