Powyżej: Budda wygrzewający się na tarasie w Arroyo de la Miel.


Pocztówka z Afryki 18: Hiszpania, prawie jak w domu |

Ile dzieli Afrykę od Europy? Dokładnie 26 euro i półtorej godziny rejsu. Cena najtańszego biletu stanowi równowartość 1/10 minimalnego miesięcznego wynagrodzenia w Maroku (w prywatnym sektorze przedsiębiorstw, na roli zarabia się o połowę mniej).

Podróż przez zachodni Maghreb chciałem zakończyć po drugiej stronie basenu Morza Śródziemnego – w wiosce Arroyo de la Miel położonej niedaleko Malagi. Mieszka tam David, mój dobry znajomy z czasów wymiany studenckiej na Islandii. Gdy tylko jestem w tamtych okolicach nie odpuszczam okazji aby wpaść i powspominać stare czasy. Z Tangeru jest tak blisko, że grzechem byłoby nie wpaść w odwiedziny. Taki mały prezent urodzinowy, odwiedziłem swojego przyjaciela na drugim końcu Europy akurat w dniu urodzin.

Promy kursują przez morze pomiędzy najważniejszymi portami po obu stronach basenu Morza Śródziemnego. Ze strony Maroka można wypłynąć z małego portu w samym Tangerze, z wielkiego portu towarowo-pasażerskiego Tangier-Med (trzeci największy port w Afryce), albo z portu w Ceucie, hiszpańskiej enklawie na terytorium Maroka. Po drugiej stronie cieśniny gibraltarskiej mamy do wyboru port w Tarifie (nieduży, ale najbardziej na południe wysunięty port Hiszpanii), duży port przeładunkowy w Algeciras lub brytyjski port w Gibraltarze.

Aby wypłynąć z Maroka wystarczy stawić się w wybranym porcie z gotówką, paszportem i wypełnionym kwitkiem emigracyjnym (taki sam, jaki wypełnia się wjeżdżając do kraju, na którym trzeba wpisać kim jesteś, skąd pochodzisz, po co tutaj przyjechałeś i czym się zajmujesz). Bilet można kupić na miejscu w porcie u jednego z przewoźników. Podróżując „na piechotę” nie trzeba rezerwować biletów z tygodniowym wyprzedzeniem. Będąc w Tangierze, wystarczy niezbyt późno wstać, przejść się na postój taksówek i znaleźć kierowcę jadącego w stronę portu. Promy odpływają co godzinę, najlepiej jednak kupić bilet na prom FRS – bilety są najtańsze.

Odprawa w terminalu portowym niemal nie rożni się już niczym od terminali lotnisk. Podróżnych czeka kontrola paszportowa, szczegółowa kontrola bagażu, sklepy wolnocłowe i niekończące się korytarze oraz autobusy wożące pasażerów z terminala pod burtę promu. Półtorej godziny rejsu, podczas którego można podziwiać olbrzymią skałę Gibraltarską i wielkie kontenerowce czekające w kolejce do portu.

DSC03532
Lądowisko dla helikopterów
DSC03551
Widok na Gibraltar
DSC03556
Duże kontenerowce mają wielkość małej wioski.

DSC03561 DSC03564

Chociaż Tanger wydawał się być bardzo europejski w porównaniu do reszty Maroka, to dopiero po zejściu na stały ląd po Hiszpańskiej stronie czuć, że jesteśmy z powrotem w Europie, w Hiszpanii. W powietrzu czuć taką specyficzną swojskość. Przestajesz być podróżnikiem na drugim kontynencie. Jesteś u siebie, w Europie.

Czy to nie powinna być już pocztówka z Europy? Niekoniecznie. Bo kim są Hiszpanie mieszkający na południu kraju, tacy jak David? Kiedyś te ziemie znajdowały się pod panowaniem Kalifatu Kordoby, a odzyskanie dawnych posiadłości przez hiszpańskie i portugalskie rycerstwo trwało aż do końca średniowiecza. Zakończenie rekonkwisty jest jedną z granicznych dat wyznaczających koniec epoki średniowiecza.

Spójrz na nas, mówił David, mamy takie same ciemne włosy i oczy jak ludzie z północnej Afryki. Mamy inną religię, inną kulturę, ale geny? Bliżej nam do Marokańczyka niż do pochodzących z Nawarry. Kuskus, tajin? Południowo-hiszpańska kuchnia ma wiele wspólnego z marokańską.

Na całe szczęście mogliśmy wieczorem spokojnie wybrać się do knajpy, napić hiszpańskiego wina i porozmawiać o naszych dziewczynach.

Byliśmy w domu.

DSC03607
Morze po drugiej stronie jest o wiele chłodniejsze. Prawie, jak Bałtyk latem, tylko że nikt się nie kąpie.

DSC03594
Dawid, potomek Maurów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *