Hellblade: Senua’s Sacrifice. Mały może więcej. |

I w końcu przyszedł ten dzień, gdy po długiej przerwie pojawiła się jakaś recenzja. Tak, w międzyczasie zaliczyłem parę pozycji, nawet bardzo dobrych (tu wspomnę mało ambitnego, ale genialnego odświeżonego Doom). Dopiero jednak Hellblade: Senua’s Sacrifice tak wgniótł w fotel, że nie mogłem się tym nie podzielić. Gra niedługa, tekst też niedługi.

Mały może więcej

Ninja Theory zrobiło parę dobrych gier na Playstation. Nie miałem wcześniej do czynienia z ich produkcjami, chociaż Enslaved czeka w kolejce na steamie. Swoją najnowszą grę określają jako niezależną gra AAA – niskobudżetowy projekt, przy którym pracowało zaledwie 20 osób, ale jakością produkcji dorównująca największym hitom branży elektronicznej rozrywki.

Ekipa postanowiła stworzyć samodzielnie grę, za własne pieniądze i jeszcze samodzielnie ją wydać. W ten sposób nikt nie narzucał im terminów ani wymagań co do zawartości. Co najważniejsze, Ninja Theory nie poszło na łatwiznę robiąc kolejną grę indie z grafiką 8-bitową. Wykorzystując silnik Unreal Engine 4, jako jedni z pierwszych, zrobili małe graficzne cudo.HSSB

Nordycka katabaza

Hellblade garściami czerpie z dawnej mitologii. Główna bohaterka, Senua wyrusza do zaświatów po duszę ukochanego Dilliona – pamiętacie greckie mity o Orfeuszu wyruszającym do Hadesu po ukochaną Eurydykę? Całą historia ma jednak miejsce w świecie nordyckich wierzeń, więc zamiast słonecznych greckich wzgórz czekają nas mroczne, deszczowe krajobrazy północy. Im dalej, im głębiej zapuszczać będziemy się w domeny wikińskich bogów, tym klimat gry będzie cięższy i mroczniejszy.

Klimat w Hellblade jest ciężki i gęsty niczym w najlepszych horrorach. Świat nordyckich wierzeń jest mroczny, pełen wrogości, okrucieństwa i cierpienia. Głównej bohaterce – Senui, młodej dziewczynie z Orkad przyjdzie zmierzyć się praktycznie samotnie z wszystkimi wyzwaniami. Praktycznie, bo jedynymi towarzyszami będą głosy w naszej głowie. Głosy zmarłych bliskich oraz pewnej mrocznej plagi, która trawi duszę bohaterki od lat. W trakcie gry znajome głosy będą ciągle komentować nasze poczynania, czasami ostrzegając przed niebezpieczeństwem, a czasami drwiąc z niepowodzeń.

HSSD

Senua zmaga się z ciężkimi objawami psychozy i schizofrenii. Twórcy gry konsultowali się ze specjalistami od chorób psychicznych, jak przedstawić przeżycia osoby cierpiącej na ciężkie zaburzenia psychiczne. Jeśli kiedyś chcieliście poczuć, jak to jest słyszeć głosy w głowie i przy okazji zejść do piekła swojej wyobraźni, włączcie grę późnym wieczorem, zgaście światło i załóżcie słuchawki. Będzie mroczno i momentami strasznie, bo najtrudniejsze walki przyjdzie nam stoczyć w głębi własnego umysłu.

Hellblade to nie tylko bezmyślna, mroczna siekanka z kilkoma łamigłówkami. To też opowieść o najwyższym poświęceniu, miłości któej niestraszna jest śmierć i zmaganiach z własnymi demonami.

Walka, zagadki i zwiedzanie

Gra składa się z trzech podstawowych elementów – walki, rozwiązywania runicznych łamigłówek i eksploracji świata nordyckiej mitologii.

Walka, zarówno ze zwykłymi przeciwnikami jak i bossami jest zróżnicowana i bardzo dynamiczna. Nawet zwykłe pojedynki z najsłabszymi przeciwnikami nie są klepane na tą samą nutę. Wszechobecne głosy w głowie potrafią nieraz pomóc, ostrzegając przed przeciwnikiem atakującym znienacka z tyłu. W przypadku porażki i śmierci budzimy się w ostatnim punkcie zapisu, obserwując jak zaraza ciemności pochłania coraz bardziej ramię bohaterki. Gdy zginiemy zbyt wiele razy i dojdzie ona do głowy, grę rozpoczniemy od początku. Nie ma zmiłuj się, trzeba się wysilić. Na szczęście ogarnięty system autodopasowania trudności zapewni nam odpowiedni poziom wyzwania, który ani nie doprowadzi do frustracji, ani nie znudzi łatwością.

Większość czasu ‚na spokojnie’ spędzimy rozwiązując runiczne łamigłówki pozwalające otworzyć kolejne zamknięte wrota. Jest to dość pomysłowe, bo Senua szukać będzie wzorów odpowiadających runom. Może to być cień, snop światła czy wzór w koronach drzew.

Gdy nie będziemy walczyć ani głowić się nad zagadkami, gdy będziemy przemierzać mroczne krainy wikingów oraz ich bóstw, poznamy głębiej historię głównej bohaterki oraz najważniejsze historie nordyckiej mitologii.

Ładnie i krótko

Ninja Theory odwaliło kawał dobrej roboty. Gra ma świetną mechanikę i wciąga jak diabli. Od strony graficznej – cud miód i orzeszki. Zapowiadali tytuł na poziomie AAA, jednak od strony graficznej rozłożyli inne duże studia na łopatki. Gra wygląda pięknie, a doskonała optymalizacja silnika Unreal Engine 4 pozwala na płynne działanie gry na maksymalnych detalach, w pełnym HD, na sprżecie ledwo spełniającym minimalne wymagania sprzętowe. Można? Można.HSSC

Brawa należą się za wręcz idealny system motion capture oddający mimikę bohaterów. Ekipie z Bioware robiącej ostatniego Mass Effect przydałoby się udać na korepetycje do Ninja Theory.

Całość spina idealnie dopasowana ścieżka dźwiękowa.

Ninja Theory zapowiadało, że Hellblade będzie grą na poziomie AAA, ale niezbyt długą. Przygodę przewidziano na maksymalnie 8 godzin i spokojnie w tym czasie się zmieścimy. Będzie to jednak osiem godzin gry pełnej wrażeń, akcji i świetnie opowiedzianej historii, której wiele dłuższych gier nam nie zaoferuje. Niedługo, ale intensywnie – i tak moim zdaniem jest idealnie.

Werdykt

Mój kandydat na grę roku.

Ocena: 5/5

Hellblade: Senua’s Sacrifice

stworzone przez Ninja Theory

data premiery PC: 8 sierpnia 2017 r.

czas ukończenia gry: ok. 7 h.

Wymagania sprzętowe (minimalne):

System operacyjny Windows 7 (64bit) lub nowszy
CPU oficjalnie czterordzeniowy Core i5-3570K lub AMD FX-8350, ale działa też na Core i3 4gen
Pamięć RAM 8 GB
HDD 30 GB
GPU Nvidia GeForce GTX 770 lub Radeon R9 280X.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *