To już ostatni z dodatków do Fallouta: New Vegas. Nowe miejsce i jeden człowiek, który, tak jak my, jest kurierem. Wkrótce okaże się, że podążał naszymi śladami przez Mojave, aby na koniec zaprosić do swojego małego królestwa: the Divide.

Gdzie?

Typowe widoki oferowane przez kurort the Divide

The Divide jest miejscem bardzo paskudnym – z perspektywy kolonizatora szukającego miejsca na nowy dom dla swojej rodziny. Natomiast dla poszukiwacza przygód i miłośników postapokaliptycznych krajobrazów miejsce to będzie warte odwiedzenia. Przed wojną było tu miasteczko i baza rakiet atomowych. Skutki zagłady z 2077 pogorszone zostały przez pewien nieudany eksperyment meteorologiczny przeprowadzony na terenie Big MT (patrz: dodatek Old World Blues) i ogólna wysoką aktywność sejsmiczną.

Nieustraszona latająca puszka, czyli Edek.

Divide położone było na szlaku pomiędzy Wschodem a Zachodem, dlatego szybko zaczęło tętnić tu życie, było to miejsce narodzin nowego narodu. Wkrótce pojawić się mieli tu wysłannicy NCR i Cezara, aby zagarnąć ten teren dla siebie. Wszystko do czasu. Jedna zła przesyłka w złym miejscu spowodowała detonację głowic ukrytych pod ziemią, pogrążając wszystkie nadziej pod tonami gruzu.

Kto?

To dobre pytanie. W the Divide będziemy praktycznie sami. Bohater – kurier, jeden towarzysz, znany nam ED-E i Ulysses, drugi z kurierów – który ewidentnie nas nie lubi.

Zdobyczny sprzęt - martwym niepotrzebny zapewne.

Reszta to tak zwani oznaczeni – pozostałości sił NCR i Legionu, którym udało się przetrwać drugą zagładę, oczywiście wrogo nastawieni. Trochę szponów śmierci i nowych nieprzyjemnych pokrak grasujących w podziemiach.

Co?

Przygoda w dodatku sprowadza się do wyruszenia śladem Ulyssesa. Po drodze poznamy  historię tego miejsca, jego ponownego upadku i jak się okaże, naszego w tym udziału – co będzie przyczyną olbrzymiej antypatii jaką główny antagonista nas obdarza. Towarzyszący ED-E kilka razy puści audiologi zapisane w swojej pamięci, również ukazujące skrawek jego robotycznej historii.

Nie dokarmiać! Dasz palec, wezmą rękę. Ręce. Nogę. Wszystko.

Reszta to parcie naprzód i eliminacja trzech głównych rodzajów wrogów. Aby nie było zbyt monotonnie, dostaniemy do dyspozycji kilka nowych zabawek. Granaty błyskowe skutecznie odstraszać będą wszelkie tunelowe ustrojstwo. Wyciszony pistolet maszynowy, pistolet na flary,”spawarka” i nowy model miniguna nie robią przytłaczającego wrażenia, ale nowa wyrzutnia rakiet – zwana Red Glare – będzie w stanie przywrócić uśmiech na twarzy i spokój ducha po bardzo szybkiej eksterminacji bardzo dużej ilości wrogów.

Teoretycznie mało. Kilka broni, kilka wrogów, w zasadzie brak NPC, jeden główny bohater. Opowiedziana historia też „taka se”. Z zapowiedzi wynikało, że będzie to opowieść, w której historia głównego bohatera zatoczy pełen krąg, a my poznamy historię Ulyssesa, tego, który miał dostarczyć House’owi Platynowy Chip – i odmówił.

Twórcy nie uraczyli nas żadnym „uczłowieczeniem” głównego bohatera – Kuriera. Dalej pozostał on anonimowym bohaterem bez osobowości i historii, z tym, że dawno temu przez dostarczenie przypadkowej przesyłki doprowadził do zniszczenia tego miejsca. Ulysses też okaże się taki jakiś „niewybitny”. O sobie powie niewiele, że nie lubi NCR, pracował dla legionu i szczerze nas nienawidzi za zniszczenie the Divide. Ale jakoś nas nie zabił z dosyć głupiej przyczyny. Historia the Divide też gdzieś w tle się będzie przewijać. Jedynie wkład ED-E’go oraz samo zakończenie dodatku polepsza całokształt fabuły.

Prywatna rakieta balistyczna z głowica jądrową?
...
Drogi Święty Mikołaju, w tym roku byłem bardzo grzeczny...

Największym plusem produkcji jest sposób zaprojektowania Lokacji. Duże, rozbudowane, szczegółowe, z przytłaczającym majestatem ruin dawnego świata lokacje świetnie pokazują ogrom zniszczeń, jakich w stanie są dokonać głowice atomowe. To już nie niemal płaskie Mojave, to coś więcej.

Werdykt: Niezbyt długi dodatek, przyjemnie się gra – ale spodziewałem się więcej. Nawet „męczyłem” go trochę – głównie dlatego, że chciałem przejść całego Fallouta wraz z wszystkimi dodatkami, Lonesome Road nie daje graczowi satysfakcji z poświęcenia kilu godzin na poznanie ciekawej historii która byłaby zwieńczeniem, uzupełnieniem i klamrą spinającą los Kuriera z głównym wątkiem F:NV. A tak zapowiadano  –  a z obietnic powinniśmy rozliczać skrupulatnie.

Ocena: 3.5/5

Stopka.

Fallout: New Vegas – LONESOME ROAD

Stworzone przez: Obsidian Entertainment

Data premiery: 20 września 2011

Wymagania sprzętowe (minimalne):

Jak Fallouta: NV + ok 780 MB na dodatek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *