Dead Space 3: Awakened |

Sparzyłem się mocno na Dead Space 3 – zawiódł moje oczekiwania, a wszystkie pozytywne recenzje największych serwisów, zachwalające zachowanie najmocniejszej strony poprzednich części serii Dead Space, czyli klimatu survival horroru, okazały się być chyba mocno przesadzone.

I tak staję przed dylematem – czy poświęcić czas na dodatek do 3 części Dead Space, zatytułowanej Awakened? Pytań jest wiele. Dead Space 3 zakończył się nieco dwuznacznie, dając Isaacowi szansę na przeżycie starcia z ostatnim bossem (mimo, że wylądował w galaktycznej próżni nawet bez pełnego kombinezonu. Ale mniejsza z tym). Recenzje dodatku były bardzo nieprzychylne, wdeptując Awakening w ziemię, jako główny powód podając to, że powracające wizje Isaaca są zbyt mało przekonujące i brakuje klimatu prawdziwego horroru, a cały dodatek jest zbyt krótki.

Kiedy banda wariatów próbuje tworzyć nowe formy życia, może się to skończyć tylko źle. Albo ewentualnie groteskowo.
Kiedy banda wariatów próbuje tworzyć nowe formy życia, może się to skończyć tylko źle. Albo ewentualnie groteskowo.

Skoro recenzje trójki były przychylne, a gra dla mnie okazałą się być mocno poniżej oczekiwań, to poczułem, że w tym wypadku może być na odwrót. Zapowiadany krótki czas ukończenia zadziałał na plus, bo wiedziałem, że w razie czego nie stracę aż tak dużo czasu. Co najważniejsze, w recenzjach dodatku wspomniano o nawiedzających głównego bohatera koszmarnych wizjach. To jest to! Walka wewnątrz umysłu , powracające wizje i psychoza bohatera były najmocniejszym punktem Dead Space 1 i 2. Proszę Państwa, jest szansa na uratowanie honoru serii.

Skoro Isaac pokonał największego z nekromorfów, to czy może być dodatek kontynuujący historię? Ano może. Zarabiać trzeba.

Po finałowej batalii Isaac Clarke i John Carver mieli niechybnie przepaść w odmętach martwej przestrzeni kosmicznej. Niewyjaśnionym trafem tak się nie stało. Dwójka bohaterów, odnalazłszy się na powierzchni Tau Volantis (Spora część trójki miała miejsce na tej planecie), mocno zastanawiała się, jak to jest, że udało im się przetrwać. W końcu doszli do wniosku, że jest to tak bardzo nieprawdopodobne, że równie dobrze mogą od dawna być martwi i znajdować się niebie/piekle unitologów, tradycyjnych zaświatach, czy Bóg wie gdzie. Skoro tak, to co im zależy – zawsze mogą spróbować wrócić na Ziemię, mimo, że jest to równie nieprawdopodobne jak to, że mogli naprawdę przeżyć.

Skoro jesteśmy martwi, mamy dwie opcje: wracamy na ziemię i walczymy dalej, albo idziemy na piwo i striptiz.
Skoro jesteśmy martwi, mamy dwie opcje: wracamy na ziemię i walczymy dalej, albo idziemy na piwo i striptiz.

Szybko zaczynają się schody.

W pierwszej kolejności okaże się, że pokonanie uber-nekromorfa wielkości księżyca (tzw. Bratni – Księżyc, Brethren Moon)nie załątwiło sprawy (a jak!), i drapieżne tałątajstwo dalej kręci się na planecie. Oj, coś jest nie tak, bo pokonanie Brethren Moon miało zakończyć cały kłopot na amen. Drugim problemem jest to, że pozostali na planecie unitologowie postradali zmysły – część popełnia samobójstwo, część ucieka, część nadal walczy, a część z nich mamrocze głupoty i zakłada nowe stowarzyszenie wzajemnej adoracji, które ma podtrzymać wiarę w idee unitologów. Trzecim problemem jest to, że Isaac znów zaczyna widzieć rzeczy, a jego umysł płata mu nieprzyjemne figle. Atakuje zwidami i halucynacjami, zakrzywia postrzeganą rzeczywistość, nasyła widma i fantomy. Walka ze sztuczkami własnego umysłu stanowić będzie ważną część tego dodatku.

Przez pierwszą część dodatku będziemy próbowali wydostać się z powierzchni Tau Volantis, walcząc z pozostałymi nekromorfami i różnymi wytworami atakowanej przez nieznane siły wyobraźni. Celem będzie dotarcie na orbitę do jednego z porzuconych olbrzymich statków gwiezdnej flotylli, który będzie mógł zabrać nas na ziemię (Tu paradoks – w świecie gry statki na orbicie mają ponad 200 lat, a pierwszym dużym statkiem, który umożliwiał efektywną podróż na długie dystanse dzięki shockpoint drive była USG Ishimura, jest o wiele młodsza).

Na statku będzie ciekawie. Dla odmiany, zamiast znów strzelać do nekromorfów, naszym wrogiem będą wyznawcy nowej religii unitologicznej. Chłopcy i dziewczęta doszli do wniosku, że skoro nie mają już możliwości jak dotychczas zamienić się po śmierci w nekromorfy, utną sobie rękę albo nogę, przyczepią zardzewiałe ostrza i w ten sposób oddadzą hołd swojemu Belzebubowi (który, jak pamiętamy, okazał się być tworem wielkości księżyca z tkanki organicznej). Poziomy na statku kosmicznym , który już nota bene odwiedziliśmy wcześniej grając w podstawkę, zostały nieco przyozdobione relikwiarzami, kapliczkami i ołtarzami nowej religii, a nasz główny bohater  tak naprawdę przez większość czasu będzie ścigał widma. Większość napotkanych wrogów będzie zwidami i halucynacjami, a prawdziwych przeciwników z krwi i kości, jak się okaże, będzie tylko kilku. A gdy już dotrzemy do szefa całej zgrai okaże się że… zobaczycie sami.

Nasi nowi przyjaciele.
Nasi nowi przyjaciele.

Warto wspomnieć o kilku innych ważnych detalach. John Carver, nasz niedoszły towarzysz z Dead Space 3 w dodatku jest faktycznie obecny w kampanii single player i uczestniczy w wydarzeniach gry (tak jak oskryptowani towarzysze w FPS-ach). Drugim detalem jest to, że dodatek jest krótki, co można rozpatrywać in plus, ponieważ na trwając dłużej by po prostu nużył. In minus, bo można było wycisnąć więcej.

Fakt, dodatek ten ma sporo niewykorzystanego potencjału, i widać często , że twórcy poszli po najmniejszej linii oporu. Przede wszystkim dlatego, że znów zwiedzamy te same lokacje, które tylko trochę zostały zmienione. Po drugie, cały pomysł z upadkiem starej i powstaniem nowej religii mógł zostać naprawdę o wiele lepiej wykorzystany, i przy większym nakładzie pracy można było stworzyć o wiele lepszą kampanię nie na 1,5 h, ale na 3-4 h.

Werdykt. Ton tej recenzji mówi sam za siebie, i wydaje mi się, że pozytywne wrażenia można wyłapać. Dead Space 3 Awakening naprawił sporo złego, które narobił sam Dead Space 3. Powrócono do uznanych elementów serii – jest to znów survival horror. Nie ma już niezliczonych hord wrogów, i znów powraca wrażenie zaszczucia i zagrożenia, mimo mniejszej ilości przeciwników, oraz że nawet jeden z nich stanowi wyzwanie. Wejście do następnego pomieszczenia powoduje mimowolne wstrzymanie oddechu. Ale można było to zrobić lepiej.

Ocena:  4/5

 stopka

Dead Space 3: Awakening

stworzone przez: Visceral Games

data premiery: 12 marca 2013 r.

Wymagania sprzętowe (minimalne): jak podstawka.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *